#DZIEŃ 1
Biegłam za Majką i krzyczałam, żeby
się zatrzymała, ale to na próżno. Mimowolnie podążałam biegiem
za nią, aż się zatrzymała. Z boku, koło jednej ze ścian,
zauważyłam dwie laski całujące się, właściwie wyglądało to
paskudnie, bo ich języki aż wychodziły spoza jamy ustnej i
wędrowały w okolicy nosa i podbródka.. Chłopcy, którzy tam
stali, ciągle pogwizdywali i się śmiali. Cóż, uznałam, że to
nie jest dla mnie miejsce i poszłam przed siebie. Nie szłam długo,
ale mnie zamurowało. Zrobiłam dwa kroki w tył. Nie, nie nie nie..
To nie może być to! A może jednak? Może jednak mam zwidy i to
wszystko siedzi w mojej głowie? Patrzyłam jeszcze przez chwile w
górę, aż uznałam, że pójdę do pokoju to sprawdzić. Widziałam
nic innego, jak powieszonego trupa. Oczywiście tylko ja go
widziałam, bo był już 'zdjęty'. Tłumacząc to dosłownie, ktoś
się powiesił, ciało zostało zabrane a ja widzę to w dalszym
ciągu.. Pobiegłam do sali sprawdzić, czy na internecie pisze o
jakiejś nowej śmierci w naszym ośrodku. Nie mówią nam tego, bo
więcej osób by się za to zabrało, heh, na szczęście nikt nie
wie, że zabrałam ze sobą laptopa, i mogłam wszystko sprawdzać.
Na internecie pisze bardzo dużo o tym, naliczyłam już w tym roku z
jakieś 17-18 samobójstw. Nam powiedzieli tylko o dwóch, które
przypadkiem wyszły poza..
Biegnąc do sali co chwile się
obracałam sprawdzać, czy aby na pewno nikt mnie nie widzi, bo
przecież jakby nie było się zerwałam. To był błąd. Wpadłam na
kogoś. A właściwie na chłopaka. Ciacho! Boże, ciacho! Piękne
brązowe oczy, cudownie pachnąca koszula, te włosy podniesione do
góry! Ahh.. To był niesamowity i jednak bardzo krótki widok. Zaraz
się podniósł, podał mi rękę i zapytał, czy wszystko ze mną w
porządku.
-Ehhh, tak, oczywiście, przepraszam
jeszcze raz najmocniej..
-Nie ma sprawy, w ogóle, gdzie to Taka
piękna kobietka biegnie w środku lekcji? - zapytał lustrując
mnie.
-Ah.. Musiałam się wrócić do sali
coś sprawdzić, ale jednak to nic ważnego. - popatrzyłam na niego
przygryzając wargę.
-To chodź sprawdź i od razu się
zapoznamy. - powiedział to z takim ślicznym uśmiechem, że na
pewno się zarumieniłam. Nigdy nie czułam takiego dziwnego uczucia,
właściwie, to było to w brzuchu. Tak! To motylki.. Jej..
Weszliśmy do sali, wyciągnęłam
laptopa i zanim się włączył on się odezwał wyciągając przed
siebie rękę:
-Jestem Justin. Justin Bieber. A Ty,
ślicznotko? - czułam rumieńce na swojej twarzy.
-Julia, Julia Watson. - uśmiechnęłam
się, po czym usiadłam z powrotem na łóżko, gdyż wcześniej
wstaliśmy.
-Dlaczego jesteś w tym ośrodku? -
wypalił
-Cóż.. Tak prawdę mówiąc, sama nie
wiem. Widzę duchy i jestem w stanie z nimi rozmawiać. Tak, to
dziwne, ale to jedyna rzecz, dla której mnie tu trzymają..
-Serio? - zapytał ze ździwieniem.
-A Ty? Dlaczego do nas dołączyłeś?
-Prawdę mówiąc, we wszystkim widzę
rzecz do zabicia. Przykładowo, na jadalni, noże, widelce, tnę się
aby to odreagować.
-Co odreagować? - zapytałam głupio.
-Moja dziewczyna.. O coś poszło. Jej
rodzice.. Ona.. Ojciec był jeszcze w porządku. Matka kazała jej
pracować pomimo że miała 16 lat. Nawet jeszcze szkół nie
skończyła a rodzice już chcieli ją wysłać.. Najpierw pojechała
na dwa miesiące wakacji zbierać truskawki. Nie zarobiła dużo, bo
dostała tylko 1800 zł. W czasie gdy miała dostać 3500.. Matka ją
pobiła, ojciec jak zwykle nie reagował.. Ona już nie mogła dłużej
tego znieść,gdyż to od paru miesięcy mi opowiadała. Nie chciała
się przyznać od ilu to trwa. Bała się nawet iść na policję. W
pewnym dniu podcięła sobie żyły. - widziałam wielki żal i
smutek na jego twarzy. Poniekąd widziałam też słone łzy..
-Ojej.. Bardzo mi przykro i
współczuję..
-Każda jedna kreska to jeden dzień
samotnie. Bez niej.
-Ile już tych dni..? - zapytałam, w
nadziei, ze mało, mimo iż widziałam sporą ilość ran.
-Za nie długo będzie 3 miesiące.. -
odparł oschle.
-Zmieńmy ten temat, przecież nie
zamierzamy być ciągle smutni, prawda? - kiwnął jedynie głową.
Siadłam obok niego z laptopem i
zaczęłam szukać. Prosiłam też, aby mnie nie wydał, gdyż nie
można mieć laptopów, ani żadnych 'interaktywnych gadżetów'.
W geście, ze zrozumiał kiwnął
głową, po czym swoje wielkie ręce położył na mojej tali. Nie
reagowałam, lecz moje serce aż łomotało, gdyż nigdy tego nie
doświadczyłam..
Zaczęliśmy czytać nowinki o jakichś
jebanych podwyżkach, przebudowie drug, ucieknięcia więźnia i co
dla mnie było najważniejsze, śmierci w ośrodku terapeutycznym.
Przybiliśmy sobie piątkę, po czym zaczęliśmy czytać.
'' W ostatnich dniach jest coraz
więcej samobójstw. Nawet w bardzo dobrze sprawdzanym ośrodku
terapeutycznym dochodzi do kolejnych. Naliczono w tym roku aż 18
samobójstw, co nie dziwi lekarzy z pobliskich szpitali. Do kolejnego
doszło w sposób jak powiedział rzecznik policji w nocy 12 na13
maja. Chłopak zabrał linę służącą do ćwiczeń i się
powiesił. Jak donosi dyrektor ośrodka, chłopak miał bardzo słabą
psychikę. […] '' - czytając to, wyczuwałam ciągłe
spojrzenia Justina.
Cieszyłam się, ze doszłam do tego,
aż nagle poczułam gorący pocałunek na mojej szyi po czym
przeniósł się na moje usta. Zauważyłam, że chyba mu się
spodobałam, ale żeby tak od razu?
W ten, wpadli na naszej sali dwaj
nauczyciele i Majka.
Kurwaaa, czy ona w końcu da sobie
spokój z kablowaniem?
My z Justinem od razu odszkoczyliśmy
od siebie a nauczycielka, Rodney zaczęła prawić nam kazanie.
Ufff, dobrze, ze wczesniej schowałam
tego laptopa bo by było jeszcze gorzej niż jest..
-Nie
myślcie, że ja się o niczym nie dowiem! Krzykła po czym wyszła z
sali, każąc mi się zbierać na kolejną lekcje.
-Taa,
wiem, ze nie możemy się wiązać z nikim, bo podobno – dałam w
powietrzu cudzysłów- tak bezpieczniej.
Justin
tylko parsknął i zabrał ze sobą torby, które niósł wcześniej
i poszliśmy na lekcje.
Nie znałam Cię ze strony pisarki! Ale to opowiadanie jest super!
OdpowiedzUsuńhttp://aniaa-bloog.blogspot.com
supeeer ;) tylko Justin nie pasuje ;c
OdpowiedzUsuńTo jest tylko imie ^^ On jest po prostu chłopakiem, zwykłym, nie takim sławnym jak w rzeczywistości ;)
Usuń