środa, 30 lipca 2014

Roździał 2.

#DZIEŃ 1

Biegłam za Majką i krzyczałam, żeby się zatrzymała, ale to na próżno. Mimowolnie podążałam biegiem za nią, aż się zatrzymała. Z boku, koło jednej ze ścian, zauważyłam dwie laski całujące się, właściwie wyglądało to paskudnie, bo ich języki aż wychodziły spoza jamy ustnej i wędrowały w okolicy nosa i podbródka.. Chłopcy, którzy tam stali, ciągle pogwizdywali i się śmiali. Cóż, uznałam, że to nie jest dla mnie miejsce i poszłam przed siebie. Nie szłam długo, ale mnie zamurowało. Zrobiłam dwa kroki w tył. Nie, nie nie nie.. To nie może być to! A może jednak? Może jednak mam zwidy i to wszystko siedzi w mojej głowie? Patrzyłam jeszcze przez chwile w górę, aż uznałam, że pójdę do pokoju to sprawdzić. Widziałam nic innego, jak powieszonego trupa. Oczywiście tylko ja go widziałam, bo był już 'zdjęty'. Tłumacząc to dosłownie, ktoś się powiesił, ciało zostało zabrane a ja widzę to w dalszym ciągu.. Pobiegłam do sali sprawdzić, czy na internecie pisze o jakiejś nowej śmierci w naszym ośrodku. Nie mówią nam tego, bo więcej osób by się za to zabrało, heh, na szczęście nikt nie wie, że zabrałam ze sobą laptopa, i mogłam wszystko sprawdzać. Na internecie pisze bardzo dużo o tym, naliczyłam już w tym roku z jakieś 17-18 samobójstw. Nam powiedzieli tylko o dwóch, które przypadkiem wyszły poza..
Biegnąc do sali co chwile się obracałam sprawdzać, czy aby na pewno nikt mnie nie widzi, bo przecież jakby nie było się zerwałam. To był błąd. Wpadłam na kogoś. A właściwie na chłopaka. Ciacho! Boże, ciacho! Piękne brązowe oczy, cudownie pachnąca koszula, te włosy podniesione do góry! Ahh.. To był niesamowity i jednak bardzo krótki widok. Zaraz się podniósł, podał mi rękę i zapytał, czy wszystko ze mną w porządku.
-Ehhh, tak, oczywiście, przepraszam jeszcze raz najmocniej..
-Nie ma sprawy, w ogóle, gdzie to Taka piękna kobietka biegnie w środku lekcji? - zapytał lustrując mnie.
-Ah.. Musiałam się wrócić do sali coś sprawdzić, ale jednak to nic ważnego. - popatrzyłam na niego przygryzając wargę.
-To chodź sprawdź i od razu się zapoznamy. - powiedział to z takim ślicznym uśmiechem, że na pewno się zarumieniłam. Nigdy nie czułam takiego dziwnego uczucia, właściwie, to było to w brzuchu. Tak! To motylki.. Jej..
Weszliśmy do sali, wyciągnęłam laptopa i zanim się włączył on się odezwał wyciągając przed siebie rękę:
-Jestem Justin. Justin Bieber. A Ty, ślicznotko? - czułam rumieńce na swojej twarzy.
-Julia, Julia Watson. - uśmiechnęłam się, po czym usiadłam z powrotem na łóżko, gdyż wcześniej wstaliśmy.
-Dlaczego jesteś w tym ośrodku? - wypalił
-Cóż.. Tak prawdę mówiąc, sama nie wiem. Widzę duchy i jestem w stanie z nimi rozmawiać. Tak, to dziwne, ale to jedyna rzecz, dla której mnie tu trzymają..
-Serio? - zapytał ze ździwieniem.
-A Ty? Dlaczego do nas dołączyłeś?
-Prawdę mówiąc, we wszystkim widzę rzecz do zabicia. Przykładowo, na jadalni, noże, widelce, tnę się aby to odreagować.
-Co odreagować? - zapytałam głupio.
-Moja dziewczyna.. O coś poszło. Jej rodzice.. Ona.. Ojciec był jeszcze w porządku. Matka kazała jej pracować pomimo że miała 16 lat. Nawet jeszcze szkół nie skończyła a rodzice już chcieli ją wysłać.. Najpierw pojechała na dwa miesiące wakacji zbierać truskawki. Nie zarobiła dużo, bo dostała tylko 1800 zł. W czasie gdy miała dostać 3500.. Matka ją pobiła, ojciec jak zwykle nie reagował.. Ona już nie mogła dłużej tego znieść,gdyż to od paru miesięcy mi opowiadała. Nie chciała się przyznać od ilu to trwa. Bała się nawet iść na policję. W pewnym dniu podcięła sobie żyły. - widziałam wielki żal i smutek na jego twarzy. Poniekąd widziałam też słone łzy..
-Ojej.. Bardzo mi przykro i współczuję..
-Każda jedna kreska to jeden dzień samotnie. Bez niej.
-Ile już tych dni..? - zapytałam, w nadziei, ze mało, mimo iż widziałam sporą ilość ran.
-Za nie długo będzie 3 miesiące.. - odparł oschle.
-Zmieńmy ten temat, przecież nie zamierzamy być ciągle smutni, prawda? - kiwnął jedynie głową.
Siadłam obok niego z laptopem i zaczęłam szukać. Prosiłam też, aby mnie nie wydał, gdyż nie można mieć laptopów, ani żadnych 'interaktywnych gadżetów'.
W geście, ze zrozumiał kiwnął głową, po czym swoje wielkie ręce położył na mojej tali. Nie reagowałam, lecz moje serce aż łomotało, gdyż nigdy tego nie doświadczyłam..
Zaczęliśmy czytać nowinki o jakichś jebanych podwyżkach, przebudowie drug, ucieknięcia więźnia i co dla mnie było najważniejsze, śmierci w ośrodku terapeutycznym. Przybiliśmy sobie piątkę, po czym zaczęliśmy czytać.
'' W ostatnich dniach jest coraz więcej samobójstw. Nawet w bardzo dobrze sprawdzanym ośrodku terapeutycznym dochodzi do kolejnych. Naliczono w tym roku aż 18 samobójstw, co nie dziwi lekarzy z pobliskich szpitali. Do kolejnego doszło w sposób jak powiedział rzecznik policji w nocy 12 na13 maja. Chłopak zabrał linę służącą do ćwiczeń i się powiesił. Jak donosi dyrektor ośrodka, chłopak miał bardzo słabą psychikę. […] '' - czytając to, wyczuwałam ciągłe spojrzenia Justina.
Cieszyłam się, ze doszłam do tego, aż nagle poczułam gorący pocałunek na mojej szyi po czym przeniósł się na moje usta. Zauważyłam, że chyba mu się spodobałam, ale żeby tak od razu?
W ten, wpadli na naszej sali dwaj nauczyciele i Majka.
Kurwaaa, czy ona w końcu da sobie spokój z kablowaniem?
My z Justinem od razu odszkoczyliśmy od siebie a nauczycielka, Rodney zaczęła prawić nam kazanie.
Ufff, dobrze, ze wczesniej schowałam tego laptopa bo by było jeszcze gorzej niż jest..
-Nie myślcie, że ja się o niczym nie dowiem! Krzykła po czym wyszła z sali, każąc mi się zbierać na kolejną lekcje.
-Taa, wiem, ze nie możemy się wiązać z nikim, bo podobno – dałam w powietrzu cudzysłów- tak bezpieczniej.

Justin tylko parsknął i zabrał ze sobą torby, które niósł wcześniej i poszliśmy na lekcje.

3 komentarze:

  1. Nie znałam Cię ze strony pisarki! Ale to opowiadanie jest super!

    http://aniaa-bloog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. supeeer ;) tylko Justin nie pasuje ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest tylko imie ^^ On jest po prostu chłopakiem, zwykłym, nie takim sławnym jak w rzeczywistości ;)

      Usuń