środa, 6 sierpnia 2014

Roździał 3.

#DZIEŃ 1

Lekcje minęły bardzo szybko. Nie zdążyłam się obrócić a już był dzwonek informujący nas, że koniec na dziś. Wracając rozmawiałam z Majką na temat Justina, i oczywiście porannego przyłapania nas. Ona ciągle myśli, że zrobiliśmy to w tak krótkim czasie. Żadna gadka ją nie przekona, iż do niczego nie doszło. Dochodząc do sali, nawet nie zorientowałyśmy się, że ciągle szedł  za nami Justin. Od razu poczułam rumieńce na twarzy gdy go zauważyłam. Powiedział, że chce pogadać, więc zostawiłam książki w pokoju i wyszłam do niego.
- Każdy musi się nas pytać o to? - zapytał opierając się o ścianę.
Cóż. Sam dyrektor zakazał związków a tym bardziej jakiegoś bliższego kontaktu.. Nie dziwię się im. Chociaż.. Dziś w ogóle nie słyszałam plotek o tych dwóch laskach, które się całowały.
Właściwie, to lizały.
 Przecież każdy je widział.- ten tylko lustrował mnie wzrokiem i uśmiechał się szarmancko. - O czym chciałeś pogadać?
- Hyym, chodzi mi o Ciebie, a właściwie, kiedy wychodzisz?
- Miałam wyjść w wieku 14 lat. Nie wiem, czemu mnie tu trzymają. Podobno do 16 będe tu siedzieć. Niecałe 2 miesiące. A co?
- A nic.. Tak tylko pytam. - uśmiechnął się, że aż poczułam motyki w brzuchu po czym dodał. - Przejdziemy sie?
- Okej. Nie ma sprawy.

Chodząc tak po ośrodku i rozmawiając ciągle o wszystkim i niczym słyszałam jakby głosy. Coś płacze? Dziecko? Nieee. To mój umysł. W pewnym momencie sie zatrzymałam, nie słuchałam co do mnie mówi, jedynie potakiwałam.
Zamurowało mnie, jak zauważyłam ślady krwi.. Niee, to nie może być moja wyobraźnia. Wszystkie te plamy wyglądały tak realistycznie..
-Justin?
- Tak złotko? - powiedział uśmiechając sie.
- Czy Ty widzisz tu coś? Na podłodze? Właściwie, to.. Krew?
Zlustrował podłogę, zrobił pare kroków w przód i tył, patrzył pod moim kątem po czym dodał
- Nieee, nic nie widze, coś sie stało? - przeciagnął pierwsze słowo.
- A nic, tak tylko pytam.. -  wycofałam się z odpowiedzi po czym dodałam. - możesz mnie zostawić samą? Chcę na spokojnie pomyśleć.
- No.. nie ma sprawy. Zobaczymy się potem? - zapytał lekko zmartwiony.
- Być może. Ale teraz muszę już iść. - powiedziałam to tak szybko, że z pewnością mnie nie zrozumiał.



*** JUSTIN ***

O co jej chodzi.. Może ma jakieś zwidy? Nie wiem. Ale mogę przysiąc, że to co mi mówiła, to tylko część jej 'choroby'.
Szedłem korytarzem błądząc w myślach, aż natknąłem się na dyrektora.
- Justin? Widziałeś gdzieś Julię? Julię Watson?
Popatrzyłem na niego dziwnie po czym odpowiedziałem
- Tak, z jakieś.. 10 minut temu? Szliśmy wspólnie korytarzem, aż cos jej się stało.. poprosiła mnie, żebym ją zostawił samą. Więc odszedłem. Coś się stało?
- Nie, nie. A możesz mi powiedzieć, w jakim konkretnie miejscu się roździeliście?
- Hyyym, było to koło pokojów z liczbami od 300 w górę, nie pamiętam dokładnie, gdyż nie znam jeszcze się tu.
- Dobrze, dobrze, dziękuje Ci. - kiwnąłem głową i poszedłem dalej w stronę pokoju.



*** JULIA ***


Boże. Nie, nie. A co jeśli lekarze znów się dowiedzą? Nie chce im mówić, że znowu widzę ciała osób które kiedyś tu popełniły morderstwa lub głównie samobóstwa. Dalej będą mnie tu trzymac.. Już nie mogę. Jestem zdrowa! To, że widze osoby, które kiedyś były na tym świecie, to nie znaczy, że mam coś z głową.
Moje myśli schodziły coraz głębiej. Myślałam, że czas sie zatrzymał, a ja chodzę w kółko.
Krzykłam, bo nie spodziewałam się, że za rogiem zauważe coś, czego w ogóle się nie spodziewałam.
Zauważyłam w rogu małą dziewczynkę. Wiem, że te ślady były od niej. Na pewno! Małe stópki. Ona mała.
Wiadomo.
Uznałam, ze wrócę do pokoju, odwracając się zauważyłam dyrektora z wyrażnie dziwną miną.
- Wszystko w porządku panie Flanagan?- zlustorwał mnie badawczym wzrokiem po czym odpowiedział
- Widziałaś coś?
- Nie, nie.. - zająkałam się po czym starałam się nie mieć zupełnego kontaktu wzrokowego.
- To dlaczego krzykłaś? - ciagle patrzył na mnie badawczo.
- Nie wiem.. Chyba.. to było jakieś odbicie.. Cień.. Właśnie, jakiś cień ucznia. - nie wiedziałam co powiedzieć.
- No nie ważne. - patrząc na niego widziałam w jego oczach zażenowanie. - Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Powinnaś się czucieszyć ;)

Jej, jej, to już 3 roździał! Widzę, że obserwatorzy wzrastają, lecz liczba komentarzy ciągle stoi ;/ Wiecie dobrze, że bardzo motywują mnie Wasze komentarze. Pozostawicie po sobie jakiś ślad. Może być nawet zwyka kropka! Mam nadzieje, że roździał sie podoba. ^^
A co do kolejnego, to nie wiem, kiedy dodam, bo jadę jutro na obóz.. 
Wracam dopiero 16. 08. ( Sobota. ) 
Być może, roździał pojawi się w przyszłym tygodniu po moim powrocie.
Chcę także poinformować dodatkowo, że każde roździały będę dodawać w soboty. ;) 
KOMENTARZE, KOMENTARZE! ;) 
Miłego ostatniego miesiąca wakacji :)

Jeśli ktoś chce być informowany o nowym roździale, podajcie mi nicka od aska :)

środa, 30 lipca 2014

Roździał 2.

#DZIEŃ 1

Biegłam za Majką i krzyczałam, żeby się zatrzymała, ale to na próżno. Mimowolnie podążałam biegiem za nią, aż się zatrzymała. Z boku, koło jednej ze ścian, zauważyłam dwie laski całujące się, właściwie wyglądało to paskudnie, bo ich języki aż wychodziły spoza jamy ustnej i wędrowały w okolicy nosa i podbródka.. Chłopcy, którzy tam stali, ciągle pogwizdywali i się śmiali. Cóż, uznałam, że to nie jest dla mnie miejsce i poszłam przed siebie. Nie szłam długo, ale mnie zamurowało. Zrobiłam dwa kroki w tył. Nie, nie nie nie.. To nie może być to! A może jednak? Może jednak mam zwidy i to wszystko siedzi w mojej głowie? Patrzyłam jeszcze przez chwile w górę, aż uznałam, że pójdę do pokoju to sprawdzić. Widziałam nic innego, jak powieszonego trupa. Oczywiście tylko ja go widziałam, bo był już 'zdjęty'. Tłumacząc to dosłownie, ktoś się powiesił, ciało zostało zabrane a ja widzę to w dalszym ciągu.. Pobiegłam do sali sprawdzić, czy na internecie pisze o jakiejś nowej śmierci w naszym ośrodku. Nie mówią nam tego, bo więcej osób by się za to zabrało, heh, na szczęście nikt nie wie, że zabrałam ze sobą laptopa, i mogłam wszystko sprawdzać. Na internecie pisze bardzo dużo o tym, naliczyłam już w tym roku z jakieś 17-18 samobójstw. Nam powiedzieli tylko o dwóch, które przypadkiem wyszły poza..
Biegnąc do sali co chwile się obracałam sprawdzać, czy aby na pewno nikt mnie nie widzi, bo przecież jakby nie było się zerwałam. To był błąd. Wpadłam na kogoś. A właściwie na chłopaka. Ciacho! Boże, ciacho! Piękne brązowe oczy, cudownie pachnąca koszula, te włosy podniesione do góry! Ahh.. To był niesamowity i jednak bardzo krótki widok. Zaraz się podniósł, podał mi rękę i zapytał, czy wszystko ze mną w porządku.
-Ehhh, tak, oczywiście, przepraszam jeszcze raz najmocniej..
-Nie ma sprawy, w ogóle, gdzie to Taka piękna kobietka biegnie w środku lekcji? - zapytał lustrując mnie.
-Ah.. Musiałam się wrócić do sali coś sprawdzić, ale jednak to nic ważnego. - popatrzyłam na niego przygryzając wargę.
-To chodź sprawdź i od razu się zapoznamy. - powiedział to z takim ślicznym uśmiechem, że na pewno się zarumieniłam. Nigdy nie czułam takiego dziwnego uczucia, właściwie, to było to w brzuchu. Tak! To motylki.. Jej..
Weszliśmy do sali, wyciągnęłam laptopa i zanim się włączył on się odezwał wyciągając przed siebie rękę:
-Jestem Justin. Justin Bieber. A Ty, ślicznotko? - czułam rumieńce na swojej twarzy.
-Julia, Julia Watson. - uśmiechnęłam się, po czym usiadłam z powrotem na łóżko, gdyż wcześniej wstaliśmy.
-Dlaczego jesteś w tym ośrodku? - wypalił
-Cóż.. Tak prawdę mówiąc, sama nie wiem. Widzę duchy i jestem w stanie z nimi rozmawiać. Tak, to dziwne, ale to jedyna rzecz, dla której mnie tu trzymają..
-Serio? - zapytał ze ździwieniem.
-A Ty? Dlaczego do nas dołączyłeś?
-Prawdę mówiąc, we wszystkim widzę rzecz do zabicia. Przykładowo, na jadalni, noże, widelce, tnę się aby to odreagować.
-Co odreagować? - zapytałam głupio.
-Moja dziewczyna.. O coś poszło. Jej rodzice.. Ona.. Ojciec był jeszcze w porządku. Matka kazała jej pracować pomimo że miała 16 lat. Nawet jeszcze szkół nie skończyła a rodzice już chcieli ją wysłać.. Najpierw pojechała na dwa miesiące wakacji zbierać truskawki. Nie zarobiła dużo, bo dostała tylko 1800 zł. W czasie gdy miała dostać 3500.. Matka ją pobiła, ojciec jak zwykle nie reagował.. Ona już nie mogła dłużej tego znieść,gdyż to od paru miesięcy mi opowiadała. Nie chciała się przyznać od ilu to trwa. Bała się nawet iść na policję. W pewnym dniu podcięła sobie żyły. - widziałam wielki żal i smutek na jego twarzy. Poniekąd widziałam też słone łzy..
-Ojej.. Bardzo mi przykro i współczuję..
-Każda jedna kreska to jeden dzień samotnie. Bez niej.
-Ile już tych dni..? - zapytałam, w nadziei, ze mało, mimo iż widziałam sporą ilość ran.
-Za nie długo będzie 3 miesiące.. - odparł oschle.
-Zmieńmy ten temat, przecież nie zamierzamy być ciągle smutni, prawda? - kiwnął jedynie głową.
Siadłam obok niego z laptopem i zaczęłam szukać. Prosiłam też, aby mnie nie wydał, gdyż nie można mieć laptopów, ani żadnych 'interaktywnych gadżetów'.
W geście, ze zrozumiał kiwnął głową, po czym swoje wielkie ręce położył na mojej tali. Nie reagowałam, lecz moje serce aż łomotało, gdyż nigdy tego nie doświadczyłam..
Zaczęliśmy czytać nowinki o jakichś jebanych podwyżkach, przebudowie drug, ucieknięcia więźnia i co dla mnie było najważniejsze, śmierci w ośrodku terapeutycznym. Przybiliśmy sobie piątkę, po czym zaczęliśmy czytać.
'' W ostatnich dniach jest coraz więcej samobójstw. Nawet w bardzo dobrze sprawdzanym ośrodku terapeutycznym dochodzi do kolejnych. Naliczono w tym roku aż 18 samobójstw, co nie dziwi lekarzy z pobliskich szpitali. Do kolejnego doszło w sposób jak powiedział rzecznik policji w nocy 12 na13 maja. Chłopak zabrał linę służącą do ćwiczeń i się powiesił. Jak donosi dyrektor ośrodka, chłopak miał bardzo słabą psychikę. […] '' - czytając to, wyczuwałam ciągłe spojrzenia Justina.
Cieszyłam się, ze doszłam do tego, aż nagle poczułam gorący pocałunek na mojej szyi po czym przeniósł się na moje usta. Zauważyłam, że chyba mu się spodobałam, ale żeby tak od razu?
W ten, wpadli na naszej sali dwaj nauczyciele i Majka.
Kurwaaa, czy ona w końcu da sobie spokój z kablowaniem?
My z Justinem od razu odszkoczyliśmy od siebie a nauczycielka, Rodney zaczęła prawić nam kazanie.
Ufff, dobrze, ze wczesniej schowałam tego laptopa bo by było jeszcze gorzej niż jest..
-Nie myślcie, że ja się o niczym nie dowiem! Krzykła po czym wyszła z sali, każąc mi się zbierać na kolejną lekcje.
-Taa, wiem, ze nie możemy się wiązać z nikim, bo podobno – dałam w powietrzu cudzysłów- tak bezpieczniej.

Justin tylko parsknął i zabrał ze sobą torby, które niósł wcześniej i poszliśmy na lekcje.

wtorek, 29 lipca 2014

Roździał 1.

#DZIEŃ 1.

Booooże, czy oni nie mogliby zmienić tego głupiego dzwonka, co co dzień musi mnie, a właściwie to nas budzić?! - zadałam sobie to pytanie, ale jak zwykle musiała wtrącić się Majka.
-Już nie narzekaj, codziennie to powtarzasz. - jęknęła.
Cooo?! Pierwszy raz to powiedziałam NA GŁOS a ona niby, ze mówię to codziennie? Aaa.. no tak, to jest jedna z tych dziewczyn co ma urojenia, chyba tylko ja tu jestem zdrowa. Ostatnio przyłapano ją na samobójstwie, ale coś jej nie wyszło..
-Oj, no. Od 8, prawie 9 lat słyszę ten paskudny dźwięk, nie dziw mi się.
Ta tylko parsknęła jak jakaś głupia, wydała dziwny odgłos, zabrała bieliznę i poszła do toalety. Ja zostałam jeszcze w łóżku..
Właściwie, nie wiem, po co mnie tu trzymają. Ostatnio miałam znowu jakieś głupie testy i wszystko było dobrze. Wykazało pozytywnie, na co ''lekarze'', nie wywołali żadnej reakcji. Zresztą, już od dawna było wszystko w porządku.

A no tak, nie przedstawiłam się, mam na imię Julia, mam prawie 16 lat, gdyż za 54 dni mam urodziny. Dwa lata temu mieli mnie wypuścić, ale uznali, że poczekają do mojej 16-stki, gdyż będę już 'pełnoletnia'. Moi rodzicie zostawili mnie tu w wieku 7 lat. Wszyscy w mojej rodzinie uważali, że mam jakieś urojenia. Uważali, że to co niby 'widzę' jest tylko moją wyobraźnią. Poszliśmy do kilkunastu psychologów i każdy z nich stwierdził, że jestem chora. Rodzicom zresztą to na rękę, gdyż ciągle pracują. Oddali mnie do ośrodka ciągle myśląc, że jestem chora. Ale czy aby na pewno mieli racje? Dobra, dobra, już mówię, o co chodzi. Od młodego wieku widziałam postacie, a właściwie, to duchy, rysowałam je zawsze na kartce, co rodziców to niepokoiło. Do dzisiaj z nimi 'rozmawiam' ale nikogo przy tym nie ma. Przynajmniej, gdy jestem z nimi jest mi jakoś lepiej. Za kilka dni są odwiedziny z bliskimi. Gdy na ostatniej wizycie rozmawiałam tylko z mamą, gdyż kochany tatulek znów nie miał czasu, wspomniała, że w moje 16 urodziny będzie mieć dla mnie niespodziankę. Haha.. ''niespodzianka'' pewnie kolejne wysłanie do jakiegoś chorego psychiatry.. Majka, tak, ta wścipska, chora troche laska, jest jedynym moim oparciem, tylko z nią się kumpluje pomimo że jest więcej, fajnych dziewczyn, którym mogłabym wylać swój sekret. Nie, nie bierzcie mnie za jakąś lesbę czy coś, wolę chłopaków. Chociaż.. mamy bardzo mało ich tu, i wszyscy są tacy dziwni. Siedzą w kącie i w ogóle.. Czasem mam zajawkę zagapić się na dziewczynę i oblizać usta, po czym się otrząsnąć i powrócić do normalnego życia.
-Wstawaj! Nie mam zamiaru Ci ciągnąć do łazienki, pełnej krwi, więc może sama ruszyłabyś swój szanowny tyłek, bo ja nie mam czasu. ZARAZ SIĘ SPÓŹNIMY! - szturchała mnie, gdyż ja zanurzyłam się w marzeniach, co będę robić gdy wyjdę z tego jebanego ośrodka. Najwięcej energii przyłożyła na ostatnie zdanie.
-Dobra, już dobra. Idę no. - zabrałam ze sobą potrzebne rzeczy, i weszłam do łazienki.
Kolejne urojenie. Nie ma żadnej krwi.. Umyłam zęby, rozczesałam swoje włosy i wyszłam z toalety.
-Co Ty do ulicha robisz?! - krzykłam gdy zobaczyłam Majkę całą pomazaną jakąś farbą, lub pastą, na pewno klejącą.. - Czy Ty nie możesz wytrzymać jednego pieprzonego dnia, bez jakiś akcji? Każdego dnia, który spędziłam z nią w tym pokoju, wydarzyła się jakaś akcja, klej we włosach, spalona bluzka, ognisko w umywalce, potop wody na MOIM łóżku.. czego jeszcze mogę się spodziewać?! Jestem z nią w pokoju od jakichś 2 miesięcy. Pierwsze dnie były super, a właściwie to tylko pierwszy, potem pokazała swoją prawdziwą twarz. To co zrobiła na samo rozpoczęcie naszej znajomości, dla niej przyjaźni,to jakiś koszmar.. Zrobiła dla mnie tort.. Cóż, miło z jej strony, gdyż nazwali ją niesprawną manualnie, ale chyba jednak jest zbyt sprawna.. Jadłam ten tort, ale coś ten smak był nie ten tego.. Ona jak jakiś down się zaczęła śmiać i powiedziała:
-Hhahahahaah, ze smakiem go jesz, nie pomyślałaś, że tam w nim coś może być? Hahhahahaha.. - powiedziała to po czym wyszła z sali, na zwiedzanie 'szpitala'.

Po zamyśle powiedziała do mnie
-Doba, dobra, chciałam tylko udekorować swoje włosy..
-Yyyyyyyy, po co? Skoro Ty nigdy takich rzeczy nie lubiłaś? - zapytałam ją z wielkim ździwieniem.
-Hhahaha, to Ty jeszcze nie wiesz? Jakiś chłopak przyszedł do nas. - ostatnie słowo, które wypowiedziała, było takie, odrzucające.. - Na pewno nie wyrwiesz. - zaśmiała się, po czym zabrała torbę i wyszła z pokoju.
-Oooooo, w końcu coś nowego. :3333 – zaśmiałam się chytrze i podążyłam za Majką.



Jej! To już pierwszy roździał! Mam nadzieje, ze się spodoba.! Liczę na komentarze, gdyż mnie mega motywują, im więcej komentarzy, tym częściej roździały! Jestem mega dumna, że w tak krótkim czasie udało mi się go napisać, ta.. ponad 2 godziny, ale jeszcze męczenie się ze zrobieniem całego bloga, kolacja, i w ogóle. Dobra, ja spadam, hejsiemaelo! Buziaki i do następnego! ;**

Prolog.

Myślałeś kiedyś nad tym jakby być w psychiatryku lub w ośrodku? Widzisz te same mordy.. Dzień w dzień Ci sami ludzie przechodzą przez te dobrze znane Ci korytarze.. Żadnych nowych znajomości.. Wchodzisz w duże drzwi, jesteś tam pierwszy raz.. Widzisz ludzi chodzących w kolko i w kolko, a czemu tak? Haha.. Ich psychika totalnie siadła, brak cywilizacji jeszcze bardziej dobił.. Myślałeś kiedyś jak to jest być w psychiatryku lub w ośrodku i nigdy nie uzyskałeś na to pytanie odpowiedzi? To już wiesz.. A czytając to będziesz czul jakbyś był tam sam, tu i teraz, w tej chwili..

______________________

Mam nadzieje, że prolog sie spodoba, i liczę, że zdobędę czytelników, a teraz - miłego! ^^