#DZIEŃ 1.
Booooże, czy oni nie mogliby zmienić
tego głupiego dzwonka, co co dzień musi mnie, a właściwie to nas
budzić?! - zadałam sobie to pytanie, ale jak zwykle musiała
wtrącić się Majka.
-Już nie narzekaj, codziennie to
powtarzasz. - jęknęła.
Cooo?! Pierwszy raz to powiedziałam NA GŁOS a ona niby, ze mówię
to codziennie? Aaa.. no tak, to jest jedna z tych dziewczyn co ma
urojenia, chyba tylko ja tu jestem zdrowa. Ostatnio przyłapano ją
na samobójstwie, ale coś jej nie wyszło..
-Oj, no. Od 8, prawie 9 lat słyszę ten paskudny dźwięk, nie dziw
mi się.
Ta tylko parsknęła jak jakaś głupia, wydała dziwny odgłos,
zabrała bieliznę i poszła do toalety. Ja zostałam jeszcze w
łóżku..
Właściwie, nie wiem, po co mnie tu trzymają. Ostatnio miałam
znowu jakieś głupie testy i wszystko było dobrze. Wykazało
pozytywnie, na co ''lekarze'', nie wywołali żadnej reakcji.
Zresztą, już od dawna było wszystko w porządku.
A no tak, nie przedstawiłam się, mam na imię Julia, mam prawie 16
lat, gdyż za 54 dni mam urodziny. Dwa lata temu mieli mnie wypuścić,
ale uznali, że poczekają do mojej 16-stki, gdyż będę już
'pełnoletnia'. Moi rodzicie zostawili mnie tu w wieku 7 lat. Wszyscy
w mojej rodzinie uważali, że mam jakieś urojenia. Uważali, że to
co niby 'widzę' jest tylko moją wyobraźnią. Poszliśmy do
kilkunastu psychologów i każdy z nich stwierdził, że jestem
chora. Rodzicom zresztą to na rękę, gdyż ciągle pracują. Oddali
mnie do ośrodka ciągle myśląc, że jestem chora. Ale czy aby na
pewno mieli racje? Dobra, dobra, już mówię, o co chodzi. Od
młodego wieku widziałam postacie, a właściwie, to duchy,
rysowałam je zawsze na kartce, co rodziców to niepokoiło. Do
dzisiaj z nimi 'rozmawiam' ale nikogo przy tym nie ma. Przynajmniej,
gdy jestem z nimi jest mi jakoś lepiej. Za kilka dni są odwiedziny
z bliskimi. Gdy na ostatniej wizycie rozmawiałam tylko z mamą, gdyż
kochany tatulek znów nie miał czasu, wspomniała, że w moje 16
urodziny będzie mieć dla mnie niespodziankę. Haha..
''niespodzianka'' pewnie kolejne wysłanie do jakiegoś chorego
psychiatry.. Majka, tak, ta wścipska, chora troche laska, jest
jedynym moim oparciem, tylko z nią się kumpluje pomimo że jest
więcej, fajnych dziewczyn, którym mogłabym wylać swój sekret.
Nie, nie bierzcie mnie za jakąś lesbę czy coś, wolę chłopaków.
Chociaż.. mamy bardzo mało ich tu, i wszyscy są tacy dziwni.
Siedzą w kącie i w ogóle.. Czasem mam zajawkę zagapić się na
dziewczynę i oblizać usta, po czym się otrząsnąć i powrócić
do normalnego życia.
-Wstawaj! Nie mam zamiaru Ci ciągnąć do łazienki, pełnej krwi,
więc może sama ruszyłabyś swój szanowny tyłek, bo ja nie mam
czasu. ZARAZ SIĘ SPÓŹNIMY! - szturchała mnie, gdyż ja zanurzyłam
się w marzeniach, co będę robić gdy wyjdę z tego jebanego
ośrodka. Najwięcej energii przyłożyła na ostatnie zdanie.
-Dobra, już dobra. Idę no. - zabrałam ze sobą potrzebne rzeczy, i
weszłam do łazienki.
Kolejne urojenie. Nie ma żadnej krwi.. Umyłam zęby, rozczesałam
swoje włosy i wyszłam z toalety.
-Co Ty do ulicha robisz?! - krzykłam gdy zobaczyłam Majkę całą
pomazaną jakąś farbą, lub pastą, na pewno klejącą.. - Czy Ty
nie możesz wytrzymać jednego pieprzonego dnia, bez jakiś akcji?
Każdego dnia, który spędziłam z nią w tym pokoju, wydarzyła się
jakaś akcja, klej we włosach, spalona bluzka, ognisko w umywalce,
potop wody na MOIM łóżku.. czego jeszcze mogę się spodziewać?!
Jestem z nią w pokoju od jakichś 2 miesięcy. Pierwsze dnie były
super, a właściwie to tylko pierwszy, potem pokazała swoją
prawdziwą twarz. To co zrobiła na samo rozpoczęcie naszej
znajomości, dla niej przyjaźni,to jakiś koszmar.. Zrobiła dla
mnie tort.. Cóż, miło z jej strony, gdyż nazwali ją niesprawną
manualnie, ale chyba jednak jest zbyt sprawna.. Jadłam ten tort, ale
coś ten smak był nie ten tego.. Ona jak jakiś down się zaczęła
śmiać i powiedziała:
-Hhahahahaah, ze smakiem go jesz, nie pomyślałaś, że tam w nim
coś może być? Hahhahahaha.. - powiedziała to po czym wyszła z
sali, na zwiedzanie 'szpitala'.
Po zamyśle powiedziała do mnie
-Doba, dobra, chciałam tylko udekorować swoje włosy..
-Yyyyyyyy, po co? Skoro Ty nigdy takich rzeczy nie lubiłaś? -
zapytałam ją z wielkim ździwieniem.
-Hhahaha, to Ty jeszcze nie wiesz? Jakiś chłopak przyszedł do nas.
- ostatnie słowo, które wypowiedziała, było takie, odrzucające..
- Na pewno nie wyrwiesz. - zaśmiała się, po czym zabrała torbę i
wyszła z pokoju.
-Oooooo, w końcu coś nowego. :3333 – zaśmiałam się chytrze i
podążyłam za Majką.
Jej! To już pierwszy roździał! Mam nadzieje, ze się spodoba.!
Liczę na komentarze, gdyż mnie mega motywują, im więcej
komentarzy, tym częściej roździały! Jestem mega dumna, że w tak
krótkim czasie udało mi się go napisać, ta.. ponad 2 godziny, ale
jeszcze męczenie się ze zrobieniem całego bloga, kolacja, i w
ogóle. Dobra, ja spadam, hejsiemaelo! Buziaki i do następnego! ;**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz